W 1961 Sowieci zdetonowali najpotężniejszą w dziejach bombę, której eksplozja wyzwoliła moc równą 1% energii wydzielonej w tym samym czasie na powierzchni Słońca.

30 października 1961 niebo nad archipelagiem Nowej Ziemi na dalekiej Północy rozświetliła ogromna kula ognia. Fala sejsmiczna wyzwolona przez eksplozję okrążyła kulę ziemską 3 razy. W niektórych domach Finlandii i Norwegii roztrzaskały się okna, a dwie skaliste wysepki, które wybuch dotknął w sposób bezpośredni, wręcz wyparowały.

car bomba makieta

Obudowa pocisku RDS202, wyglądem zbliżonego do bomby zdetonowanej w październiku 1961, eksponat w Muzeum Bomby Atomowej w Sarowie (Rosja), na podst. By User:Croquant with modifications by User:Hex – Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5556903

Wybuch był widoczny z odległości prawie 900 kilometrów, a grzyb atomowy, który uformował się w jego następstwie, osiągnął wysokość 60 km i średnicę 30-40 km. Trudno uwierzyć, że źródłem tak wielkiej energii był pocisk termojądrowy o długości zaledwie 8 metrów i średnicy ok. 2,1 metra.

Chmury pod samolotem i daleko przed nami zostały podświetlone potężnym błyskiem. Morze światła rozlało się pod pokładem, nawet chmury zaczęły świecić i stały się przezroczyste.

W tej chwili nasz samolot wynurzył się spomiędzy dwóch warstw chmur i w dole, w prześwicie wyłoniła się wielka, świetlista, pomarańczowa kula. Kula była wielka i przytłaczająca jak Jowisz. Powoli i w ciszy unosiła się do góry… Przebiła się przez cienką warstwę chmur i wciąż rosła. Wydawało się, że wessie całą Ziemię. To był fantastyczny widok, nierzeczywisty, nadnaturalny.

(członek ekipy obserwującej wybuch z oddali, na pokładzie samolotu)

Ważąca 27 ton bomba wyzwoliła moc 50 (szacunki rosyjskie) lub 58 (szacunki amerykańskie) megaton równoważnika trotylowego. Była to zatem energia od 2380 do 2760 razy potężniejsza niż ta, która towarzyszyła eksplozji pocisku Fat Man zrzuconego na Nagasaki w 1945 r. (wówczas było to 21 kiloton).

Przyleć – zrzuć – uciekaj

Maszyna Tu-95, która została użyta do przetransportowania Car-bomby, była największym jak na tamte czasy sowieckim bombowcem strategicznym. Kapitan Andriej Durnowcew, który pilotował samolot, po zrzuceniu pocisku miał za zadanie oddalić się możliwie szybko na bezpieczną odległość, aby nie zostać rażonym w momencie rozpoczęcia detonacji. Zrzucona bomba wyposażona była w spadochron, który miał wydłużyć czas spadania.

Zadanie Durnowcewa było ryzykowne. Pilot nie miał stuprocentowej pewności, czy uda mu się ujść z życiem z misji, której się podejmował. Gdy jeszcze oddalał się z miejsca przeprowadzenia zrzutu, fala uderzeniowa pochodząca z eksplozji dosięgnęła pilotowanego przez niego Tu-95, a maszyna opadła kilometr w kierunku ziemi. Ostatecznie jednak pilot z powodzeniem zdołał opuścić strefę zagrożenia.

tu 95

Samolot Tu-95, zdj. z 1974 r., tego rodzaju bombowiec w 1961 r. transportował “Car-bombę”, By http://www.dodmedia.osd.mil/Assets/1985/Navy/DN-SC-85-06032.JPEG, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1715311

Zdetonowany na wysokości 4,5 kilometra pocisk, który przeszedł do historii jako “Car-bomba”, nie nadawał się do praktycznego zastosowania w realiach faktycznego konfliktu zbrojnego. Dyskwalifikował go pod tym względem jego znaczący ciężar (27 ton). Eksplozja, którą przeprowadzono w październiku 1961 r., miała przede wszystkim wydźwięk propagandowy (do pewnego stopnia także badawczy). Unaoczniała ona światu, że sowiecka myśl technologiczna jest na tyle rozwinięta, by możliwe było konstruowanie bomb nuklearnych o ekstremalnej mocy. Korzyścią dla Moskwy było także to, że siła bomby pośrednio wzmacniała siłę oddziaływania politycznego Sowietów na cały ówczesny świat.

Obawy i nadzieje

Car-Bomba została skonstruowana na zlecenie przywódcy ZSRR, Nikity Chruszczowa, który pragnął zademonstrować światu potęgę sowieckiej siły zbrojnej. Planowana eksplozja nie była tajemnicą, a o zamiarach jej przeprowadzenia Sowieci informowali już wcześniej. W krajach zachodnich dochodziło do protestów i demonstracji.

Na kilka dni przed planowaną detonacją, siedziba sowieckiej misji przy ONZ została obrzucona przez manifestujących kamieniami, które owinięto w kartki z napisem “50 megaton”. Niektórzy mieszkańcy Europy i Stanów Zjednoczonych zaczęli gromadzić zapasy żywności. Norweskie matki zwróciły się do żony przywódcy ZSRR, Niny Chruszczow, z apelem, aby zaprzestano prób atomowych.

Wybuch Car-bomby nie przyniósł globalnego kataklizmu. Uspokojeniu nastrojów nie sprzyjały jednak wydarzenia, do których doszło rok później. Jesienią 1962 roku amerykański samolot zwiadowczy wykrył obecność sowieckich rakiet na obszarze komunistycznej Kuby, która była rządzona przez Fidela Castro i leżała w bezpośrednim sąsiedztwie Stanów Zjednoczonych (na południe od Florydy). Wydarzenia, które przeszły do historii jako “kryzys kubański”, unaoczniły, że obawa przed atomowym zagrożeniem nie jest pozbawiona podstaw.

Nie wiem, jaka broń zostanie użyta w III wojnie światowej, ale IV toczona będzie na kije i kamienie.

(Albert Einstein, 1949)

Car-bomba miała prawo budzić strach. Z drugiej strony fakt jej detonacji mógł przynieść jednak także skutki pozytywne, oddziałując do pewnego stopnia na sposób myślenia ówczesnych polityków. Po odpaleniu sowieckiej Wunderwaffe trudniej było podważyć pogląd, iż użycie broni atomowej w realiach wojny światowej przyniosłoby kres cywilizacji, jaką znamy. Marne pocieszenie płynęło z faktu, iż barierą dla użycia tak silnych pocisków jak Car-bomba byłby ich ogromny ciężar. Już samo osiągnięcie technicznej możliwości produkowania superbomb stanowiło dostateczny argument, by podejmować wysiłki w celu uchronienia świata przed wojną atomową.

Pragnienia zwolenników denuklearyzacji przynajmniej częściowo ziściły się w 1963 r., gdy Amerykanie, Sowieci i Brytyjczycy zawarli w Moskwie dokument, na mocy którego zakazano przeprowadzania prób nuklearnych w atmosferze, pod powierzchnią wody oraz w kosmosie (choć nadal można było dokonywać ich pod ziemią). W ten sposób ograniczono ryzyko narażenia ludności świata na opad promieniotwórczy, który stanowił poważne zagrożenie dla życia i zdrowia.

Układ o próbach atomowych 1963 r.

Prezydent J. F. Kennedy podpisuje układ 7 października 1963 w Waszyngtonie, Par Robert L. Knudsen — The John F. Kennedy Presidential Library and Museum, Boston.[1], Domaine public, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1395807

Niewykluczone, że do decyzji o przyjęciu tego dokumentu przyczynił się między innymi fakt przeprowadzenia 2 lata wcześniej eksplozji Car-bomby. Choć w 1963 roku nie rozpłynęło się widmo wojny atomowej, to jednak wszyscy, którzy odczuwali trwogę przed ówczesnymi próbami nuklearnymi, mogli spać odtąd trochę spokojniej.