Wczesnym rankiem Niemcy przekroczyli granicę i napadli na polski dworzec. Mieli zabezpieczyć przygraniczny tunel, aby utorować w ten sposób drogę dla regularnych oddziałów Wehrmachtu. Te jednak nie nadchodziły. Nie przybyły one, bo wojna z Polską… wcale nie wybuchła.

Niemiecka napaść na Polskę miała nastąpić już w sierpniu 1939 roku. 23 sierpnia Berlin i Moskwa zawarły pakt Ribbentrop – Mołotow; dzień później marszałek Rydz-Śmigły zarządził w Polsce tzw. “cichą mobilizację”, a 25 sierpnia 1939 do Gdańska wpłynął pancernik Schleswig – Holstein. O świcie 26 sierpnia miał rozpocząć się niemiecki atak na II RP.

 

Niemieckie “Halt!”

Na dzień przed planowanym atakiem, do Niemców dotarły dwie niepokojące informacje. Benito Mussolini oznajmił, że Włochy nie są jeszcze gotowe do udziału w konflikcie zbrojnym, a Polacy i Brytyjczycy zawarli sojusz wojskowy. W obliczu rozwoju wydarzeń Hitler nakazał odłożyć termin agresji na Polskę. W ostatniej chwili plany wojenne zostały odwołane.

Okazało się jednak, że stosowne rozkazy nie zdołały dotrzeć w porę do wszystkich jednostek. Z planowaną akcją dywersyjną przeciwko Polsce zdążyły już bowiem ruszyć już oddziały podległe niemieckiej Abwehrze, dowodzone przez Hansa-Albrechta Herznera.

Wieczorem 25 sierpnia 1939 jego dywersanci, nieświadomi faktu, że pierwotny termin agresji na II RP został odwołany, wyruszyli od strony słowackiej w kierunku polskiej granicy na Zaolziu. Przekroczywszy ją, nad ranem ostrzelali oni dworzec w Mostach koło Jabłonkowa i opanowali go, biorąc podczas swojej akcji zakładników.

Jednak to nie dworzec był najważniejszym obiektem zainteresowania dywersantów. Kluczowe znaczenie strategiczne miał okoliczny tunel, który mógł zostać wykorzystany przez Niemców do przeprowadzenia inwazji na Polskę. Siły dywersyjne miały więc zabezpieczyć obiekt, aby za dnia mogły przejść za jego pośrednictwem regularne oddziały Wehrmachtu.

Polacy, świadomi tego rodzaju zagrożenia, zawczasu obłożyli tunel materiałami wybuchowymi. Na wypadek agresji sił niemieckich, mieli oni dokonać wysadzenia ładunków. Co zrozumiałe, zasadniczym celem misji niemieckich dywersantów było zatem nie dopuścić do przeprowadzenia eksplozji przez Polaków.

Agenci Rzeszy sądzili, że polskie urządzenia zapalające będą znajdować się na terenie dworca w Mostach. Z tego powodu za cel ataku obrano właśnie stację kolejową.

incydent jabłonkowski

Sytuacja polityczna w Europie Środkowej w dn. 27 sierpnia 1939. Źródło: HISTAR – Interaktywny Atlas Historyczny

Blitzkriegu (jeszcze) nie będzie

Sprawy zaczęły jednak przybierać obrót niekorzystny dla agresorów. Okazało się, że na terenie dworca nie było żadnej aparatury zapalającej. W dodatku dworcowa telefonistka zdołała powiadomić polskich wojskowych o fakcie, iż nastąpił atak niemiecki.

Mijał czas, a niemieckie posiłki nie nadchodziły. Co więcej, dywersantom nie udało się nawiązać łączności ze swoimi ludźmi, którzy stacjonowali w słowackiej miejscowości Czadca. Osamotnieni Niemcy w obliczu faktu, że sytuacja rozwinęła się w sposób odbiegający od pierwotnych założeń, opuścili polski dworzec i podjęli próbę odwrotu. W kierunku tych Niemców, którzy podjęli ucieczkę przez wzgórza, padły ze strony polskiej strzały.

Część z dywersantów podjęła próbę przebicia się pociągiem na stronę słowacką poprzez tunel, który miała pierwotnie zabezpieczyć. Nie wiadomo jednak, czy ów śmiały plan ostatecznie się powiódł.

Misja dywersantów, którą można określić mianem “falstartu II wojny światowej”, zakończyła się niepowodzeniem jej inicjatorów. Dwóch Niemców zostało rannych, nie ucierpiał żaden Polak. Dowódca 7. niemieckiej Dywizji Górskiej gen. Eugen Ott przeprosił stronę polską za zaistniały incydent, tłumacząc, że doszło do niego z winy “niepoczytalnego osobnika”.

ilustrowany kurier codzienny

Informacja prasowa nt. incydentu jabłonkowskiego wg doniesień “Ilustrowanego Kuriera Codziennego” z 28 sierpnia 1939 r., http://mbc.malopolska.pl/dlibra/publication?id=83385&tab=3

Wybucha wojna i ładunki

Jako że 26 sierpnia 1939 Polacy nie zdecydowali się na wysadzenie tunelu, Niemcy nadal rozważali możliwość wykorzystania obiektu do przeprowadzenia inwazji na Polskę, której rozpoczęcie wyznaczyli na dzień 1 września 1939.

Gdy jednak doszło już do faktycznego ataku III Rzeszy na II Rzeczpospolitą, polscy obrońcy pokrzyżowali plany agresorów, detonując podłożone wcześniej ładunki. Operację tę udało się przeprowadzić około godziny 6:00, jeszcze przed przybyciem w tamten rejon sił niemieckich. W wyniku eksplozji tunel uległ zawaleniu. Choć jego wysadzenie nie zapobiegło wrogiej inwazji, do pewnego stopnia opóźniło postępy wojsk Wehrmachtu na tamtym obszarze.